Po co ludzie są przy nas i po co my jesteśmy przy nich...?
Wpisy
Jestem już po terminie a moja mała nie chce się urodzić.
Zaczynam się coraz bardziej martwić.
Byłam w szpitalu 4 ostatnie dni i na szczęście i usg i ktg dobre ale nadal nic się nie dzieje.
Urodzić za wcześnie źle, przenosić też źle :(
Jutro kolejne ktg, w poniedziałek lekarze podejmą decyzję co dalej.
Prawdopodobnie we wtorek wywoływanie porodu
a jak to nie pomoże będzie cesarką.
Ehhh boję się że skończy się to cesarką.
Oby mała była zdrowa.
Waży już 3900g i ponoć ma baaaaaardzo długie nóżki.
Moja modelka kochana.
Bardzo cię kocham. Kocham każdego kopniaczka, każde rozciągania się twoje, każdą twoją czkawkę.
Kocham cię bardzo patzrę na twoje zdjęcie usg i kocham cię jak nikogo na świecie.
Tym bardziej jest mi przykro że niedługo nie będziemy już razem,
że muszę odejść i zostawić cie.
Już teraz mnie to bardzo boli, już teraz nie wiem jak to będzie.
Ale muszę to zrobić.
Nie chcę byś patrzyła na mnie zapłakaną i nieszczęśliwą.
Nie chcę byś patrzyła na mnie i w przyszłości powtarzała moje błędy.
Przepraszam cię że zdecydowałam się bys pojawiła sie na tym świecie
i że teraz cię zostawiam. Ale wszystko miało wyglądać inaczej.
Miałyśmy być szczęśliwe, miałyśmy mieć rodzinę.
Przepraszam że wybrałam dla ciebie takiego ojca.
Przepraszam że nie jestem na tyle silna by zostac i walczyć.
Kocham cię i kocham nasze ostatnie wspólne dni.
Zawsze będę cie kochać moja córeczko.
Przed chwilą pobił mnie mój mąż.
Zabrał mi telefon i pieniądze
nie mam dokąd pójść
szkoda że mnie nie zabił
byłoby lepiej dla mnie i dziecka gdybyśmy zginęli
Czuję że zbliża się wielkimi krokami......
wszystko mnie boli, cieżko spać, stać, siedzieć, leżeć, chodzić....
ale i tak się cieszę :)
oby tylko zdrowa się urodziła, bez komplikacji z 10 punktami
obym szybko zabrała ja do domu
Śniło mi się dzisiaj że karmiłam córkę i nie chciała z prawego cycka
raczej nie znajdę w senniku co to może oznaczać.
Poszłabym do wróżki, dostałam namiary ponoć dobra
zapytałabym o męża czy mnie kocha czy nas kocha i chce
ale nie mam pieniędzy, wszystko co zarobię wkładam w małą
Ciężko mi już pracować, plecy nie wytrzymują, brzuch uciska, mała się wierci
ale muszę jeszcze troche wytrzymać. Po porodzie zrobię sobie dwa tyg wolnego. Będzie dobrze
jakoś damy radę bo musimy.
Lekarze wyliczyli mi poród za dokładnie 3 tyg!
30 kwietnia!
A pokój dla dziecka w stanie surowym a ojciec dziecka poszedł sobie na rower z kolegą i ma to w dupie, że w każdej chwili mogę zacząć rodzić.
Kolejne tygodnie spędze na płaczu i kłótniach z nim, żeby wreszcie raczył zacząć remontować ten cholerny pokój.
Wczoraj poszedł do rodziców, wieć ja spędziłam Święta z kotami i brzuchem i internetem.
Chciałam dzisiaj pójść na spacer bo słońce świeci, ładnie na dworze ale kolega piwo i joint ważniejsze.
Nawet obiadu ze mną nie zjadł bo się tak śpieszył. A ja siedząc nad tym talerzem pomyślałam sobie, że będzie jeszcze czas kiedy to jemu będzie zależało by zjeść ze mną i córką obiad a nas nie będzie przy nim.
Już niedługo będę miała z kim chodzić na spacery.
Najbliższa nam osoba to ta która patrzy na nas codziennie, dotyka nas, śpi w tym samym łóżku, to osoba której możemy wszystko powiedzieć, nigdy nas nie zawiedzie, nie okłamie, czujemy się bezpieczne z tą osobą, powierzamy je najskrytsze tajemnice, uśmiechamy się do niej i uwielbiamy gdy odwzajemnia ten uśmiech, myślimy często o niej, ważne sprawy chcemy najpierw jej powiedzieć, tęsknimy za nią, dbamy o nią, trzymamy za rękę, planujemy wspólną przyszłość, taką osobę kochamy najbardziej na świecie....
Nie ma takiej osoby w moim życiu... ten człowiek, którego dziecko noszę pod sercem nie jest taką osobą.
Tęsknię za taką osobą, chciałabym by w moim życiu była taka osoba!
Zły dzień mam dzisiaj. Nie wiem czy to przez hormony, przez ponurą pogodę, czy przez posrane życie ale od rana ryczę.
Wszystkiego czego się dotknę sypię się jak domek z kart.
Nieważne jak bym sie starała i tak po jakimś czasie nic z tego co robię nie ma sensu.
Nic dosłownie nic mi się nie udaję. Czuję się jak kompletna idiotka bo nie potrafię zrobić nic dobrze.
Wszyscy naokoło wymagają ode mnie rzeczy a ja nie umiem sprostać tym wymaganiom.
Nie wiem już co robić by było dobrze.
Jestem zaplątana w sieć zdarzeń, słów, czynów tak bardzo że nie potrafię się już z tego wyplątać.
A dzisiaj to wszystko spadło na mnie z hukiem i bardzo bardzo zły dzień :(
Byłam ostatnio na usg u ginekolog i okazało się, że moje serce szwankuję.
Gdy byłam nastolatką miałam tachykardię czyli częstoskurcze, jednak od 10 lat miałam już spokój z tym.
Teraz się odezwało podczas ciąży.
Przy porodzie albo mała może być niedokrwiona co skutkuje poważnymi chorobami albo mi może stanąć serce i kaput!
Mam już skierowanie do kardiologa, mam już umówiony termin na najbliższy poniedziałek
i jestem pełna obaw co się okaże :/
Ciągle pod górkę, ciągle wiatr w oczy...
Czasem mam wrażenie, że jestem z innej planety.
Czasem ludzie patrzą na mnie i kręcą głowami.
Czasem mówią, że nie wiem o czym mówię.
Często mówią, że robię coś nie tak i że jestem zła i niedobra.
Ostatnio usłyszałam, że jestem głupia bo już kupiłam ubranka dla dziecka.
No kupiłam, bo miałam pieniądze to kupiła bo pieniądze by się rozeszły i by nie było i ubranek i pieniędzy.
No kupiłam, bo była promocja i za kilka dobrych jakościowo ubranek zapłaciłam mało pieniędzy.
No kupiłam, bo odczuwam przemożną potrzebę „wicia gniazda".
Ale okazało się, że źle zrobiłam. Dlaczego jest to złe? nie potrafię zrozumieć!
Kim ja byłam w poprzednim wcieleniu że tak mi się życie źle układa.
Co ze mną jest nie tak?
Najpierw problemy z rodzicami. Ciągłe ich kłótnie od kiedy pamiętam. Ja jestem ich trzecim dzieckiem. Niby robionym na zgodę, by poprawić małżeństwo bo dziecko zbliża. Całkowity brak kontaktu z rodzeństwem. One ciągle razem, nigdy nie chciały mieć ze mną nic wspólnego. Ojca nigdy nie było w domu- pracoholik a matka zaczęła pić gdy miałam 14l. Nie miałam w nikim wsparcia. Nawet w dzień mojej matury usłyszałam od własnej matki, że i tak nie zdam. Zdałam. Mimo wielkich chęci brak funduszy na studia. Ja szukałam pracy a siostry znalazły mężów, którzy zapłacili za studia. Tylko że ja nie chciałam zaliczyć wpadki w wieku 19 lat. Nie było wpadki nie było studiów. Zero perspektyw na jakąkolwiek pracę. W końcu wyjazd za granicę by bawić obce dzieci u jakiejś pijaczki i znowu wróciły koszmary życia z pijaczką. Najpierw matka teraz ta baba co z tego że za Euro. Powrót do polski i znowu brak pracy, bo nie mam doświadczenia. A gdzie ja niby miałam się doświadczać skoro nikt nie chciał mnie przyjąć. W końcu praca w sklepie samoobsługowym. Nie szczyt marzeń ale zawsze pieniądze. Ojciec wyjechał za granicę, siostry żyją z mężów a ja uciekam od matki bo jestem kurwą i szmatą a nie córką. Wynajmuje mieszkanie z koleżanką. Poznaję chłopaka i chyba to jest coś poważnego. On jest fajny, ma swoje wady ale mogłabym spędzić z nim życie. No i znowu się zaczyna. Nie podobam się jego mamusi bo jestem rok starsza i napewno jestem z nim tylko po to by naciągnąć go na dziecko, pieniądze (których nie ma), mieszkanie (którego nie ma), samochód (którego nie ma). Anonimowe telefony że mam z nim zerwać bo popamiętam, jak się poźniej okazało dzwoniła jego mamusia. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się na wspólny wyjazd za granicę. I znowu się zaczęło. On uciekłszy spod spódnicy mamusi zapomina się, że mieszka z kobietą czyli mną i zaczyna ostro balować. Do tego dochodzi mamusia która mimo odległości nadal bruździ nam w życiu. No i w końcu udaje się jej nas skłócić. On mnie uderza a ja rzucam popielniczką, kubkiem, talerzykiem w niego i cholera jasna na 3 rzuty nawet raz nie trafiam. Wyjeżdżam do innego miasta. Do siostry. Wynajmuję pokój u siostry. W zamian za pomoc zajmuję się jej dziećmi. Znajduję pracę. W końcu mam coś stałego. No i znowu się zaczyna. Poznaję jego. Idziemy do łóżka, zamieszkujemy razem i zakochujemy w sobie. Po roku zachodze w ciąże ale ją tracę. On nie potrafi mnie wesprzeć a ja coraz bardziej się w sobie zamykam i zaczynam pić coraz więcej. Pracujemy, kochamy się, kłócimy się i tak w kółko. On wraca do Polski. Stawia warunki krótko albo jadę z nim albo się rozstajemy. I co ja robię. Rzucam dobrą prace, stabilizację by jechać za nim w nieznane. I znowu się zaczyna. Jego matka mnie nie akceptuje. On zamiast zareagować pozwala by konflikt się pogłebiał. Zaczynamy się od siebie oddalać. On nie wraca do domu a ja coraz więcej piję. Znajduję prace z które mnie wyrzucają bo nie podobam się kierowniczce. Znajduję inna pracę po jakimś czasie, w której traktuja mnie jak śmiecia i płacą jak sprzątaczce a tyram od rana do nocy. On za wszystko obarcza mnie winą. Planujemy slub, już mamy termin w usc ale on w ostatniej chwili się wykręca od tego. W końcu nie wytrzymuję i się wyprowadzam od niego. Wynajmuję pokój i znowu jestem sama. Kamień z serca. I znowu co robię. On prosi, błaga, obiecuję a ja wracam bo wierze, że mnie kocha. Zachodzę w ciąże. I znowu ją tracę. I znowu zostaję ze wszystkim sama. Wpadam w depresję i zaczynam upijać się coraz częsciej i coraz bardziej. On udaję że nic nie widzi. Znowu się kłócimy, kochamy i tak w kółko. Znowu przebłakiwania o ślubie. Rezerwujemy termin w Usc i ja zaczynam zapraszac gości. On się tym kompletnie nie interesuję, Trzy miesiące przed ślubem dowiaduje się że on przetracił wszystkie pieniądze na wesele. Moje pieniądze od mojego ojca. Obiecuję że to było ostatni raz, że zdobędzie pieniądze na ślub. Ja upokorzona, wstydzę się wszystkich i udaję że jest ok. Trzy dni przed ślubem znowu się dowiaduję że kłamał co do pieniedzy i co robię? wychodzę za niego za mąż. Bo mi wstyd, że jestem taka głupia, bo nie mam pracy i nie mam pieniędzy, bo nie mam jak od niego odejść. Najpiękniejszy dzień w moim życiu okazał się najgorszym. I dopiero po tym dniu pokazał na co go stać. Ja jestem ta zła a on ma mnie i wszystko co ze mną związane głęboko głeboko. Dowiaduję się ze jestem w ciąży. Sam planował tą ciążę. A teraz dostałam sms,a: hura. Chyba miało byc kurwa tylko w nerwach mu się pomyliło. Nie interesuje sie tym że dwa razy poroniłam i mam zagrozona ciąze. Mowi ze powinnam pracowac bo jego byla pracowala do 9 m-ca. Bo on mi musi dawac pieniadze na lekarza na leki, bo mi sie zachcialo zachodzic w ciaze. Tak według niego ta ciąża i ten ślub to był błąd. Bo jego mamusia tak powiedziała Od 5 miesięcy i 3 dni jestem najnieszczęśliwszą młodą żoną i ciężarną kobietą na świecie. i dlaczego? Co ze mną nie tak? dlaczego ja zawsze podejmuję te złe decyzję? bo ja jestem ta zła. Jestem ta głupia i do niczego. Za 101 dni urodzę dziecko i wreszcie będę mogła zostawić to wszystko i odejść. By urodzić się w innym wcieleniu i znów cierpieć.
Samotki to moje samotne smutki. Przyczepiły się do mnie jakiś czas temu i nie chcą odejść.
Przyniosły ze sobą łzy, ból i złe myśli.
To chyba nie jest normalne by kobieta w ciąży miała myśli samobójcze.
Wszystko spadło mi na głowę przygniotło mnie i nie widzę wyjścia spod tych ciężarów.
Nie mam kogo prosić o pomoc.
Nie mam pracy więc nie mam pieniędzy więc nie mam na lekarza, badania, leki a jeszcze windykator mnie nawiedza. i straszy więzieniem.
Nie mam się do kogo zwrócić choćby o dobre słowo.
Kocham to dziecko ale żałuję że zaszłam w ciążę. Bo ja nie nadaję się na matkę. Nie nadaję się do niczego.
Urodzę to dziecko, oddam je jemu ojcu i odejde od nich bo nie nadaję się do niczego.
Jestem nikim, jestem zerem. Jestem zła.
Zdecydowanie mój mąż ma męską menopauzę.
Przedwczoraj rozmawialismy (jesli to można było nazwać rozmową) i wypomniałam mu że nawet nie chce mi zastrzyków kupić po czym on stwierdził, że zastrzyki kupi, już nawet receptę wziął i on tak specjalnie mówi, bo przecież on już taki jest a ja to powinnam wiedzieć.
Okazało się podczas tej rozmowy, że on i zapłaci rachunek i kupi lekarstwa tylko muszę się z nim o to wykłócić. Bo jednego dnia powie nie a drugiego i tak to zrobi.
Wczoraj stwierdził, że mam sprzątnąć rzeczy z mebli w małym pokoju (pokój ów będzie przeznaczony dla latorośli) bo on chce te meble wynieść i kupić nowe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Żaluję że mi nikt zdjęcia nie zrobił gdy to usłyszałam bo minę miałam pewnie bezcenna......
Pierwszy krok z jego strony w kierunku porodu, dziecka, wyprawki.
Jestem w szoku i trwam w nim od wczoraj, lecz nic się nie odzywam, kuję żelazo póki gorące.
Szukam szafy, szukam tapczanu i innych. Jutro mamy za tym pojeździć, poszukać.
Nie wiem skąd te jego zmiany. Raz jest na nie raz jest na tak.
Czy on ma andropauzę? czy dlatego tak się dziwnie zachowuję bo zauważył, że się starzeje?
nic już z tego nie rozumiem........???????
Nie rozumiem po co on brał ze mną ślub, po co mnie zapładniał skoro teraz traktuje mnie jak najgorszego z najgorszych wrogów???
Czasem to nawet patrzeć na mnie nie może a gdy juz patrzy to z obrzydzeniem. Już nie wspomnę o rozmowie, bo w ogóle ze mną nie rozmawia.
Jedno nieudane małżeństwo za sobą już ma. Jedno dziecko, które wychowuje się bez ojca już ma.
A teraz robi wszystko by i drugie małżeństwo się rozpadło i by drugie dziecko wychowywało się bez ojca.
Nie rozumiem go??? skoro tak źle mu w związkach, tak źle z kobietami to czemu ciągle się w nie pcha na siłę?
Skoro nie chce mi dawać pieniędzy na lekarza na badania na lekarstwa to po co mnie świadomie zapładniał?
Przecież 34 letni facet musi zdawać sobie z tego sprawę, że dziecko oznacza koszta, wydatki itd.
Ja nigdy go nie kłamałam, zawsze mówiłam wprost czego oczekuję itd A on teraz nagle zdziwiony bo oczekuje od niego tego, że będzie przykładnym mężem i ojcem. Jakby to miało znaczyć, że zakuje go w dyby i będę chłostać za każdą niesubordynację.
Przed moim wyjazdem dałam mu prezent, kalendarz na 2012 i długopis, bo zawsze nosił karteczki po kieszeniach i je często gubił. Prezent otworzył dopiero gdy wróciłam : no ładny stwierdził. Ale już taki dostałem i rzucił go do szuflady. Tylko że ja dałam mu ten prezent jako pierwsza więc czyż nie powinien mojego używać a tamten drugi rzucić do szuflady. Może to się wydaję nic ale dla mnie to oznacza, że znowu wybrał kogoś innego, że znowu ktoś był ważniejszy niż ja, że znowu moje uczucia się nie liczą.
Prezentu już nigdy mu nie dam. Nie dlatego, że nie chcę, tylko dlatego, że za bardzo boli mnie to jak on je przyjmuje ode mnie.
Dzisiaj podjęłam decyzję, która dotyczy mojej przyszłości.
Chcę jak najszybciej UNIEWAŻNIĆ TO MAŁŻEŃSTWO!!!
Dlaczego unieważnić? a no dlatego, że minęło 4,5 m-c a ja nie pamiętam choćby jednego dnia w którym byłabym szczęśliwa.
Mam nadzieję, że się uda. Od jutra szukam darmowych porad prawnych i w poniedziałek zaczynam działać!
Wiem, że będę musiała pójść do domu samotnej matki ale dam radę! jakoś to będzie!
A teraz idę się skulić w kłębęk by móc się wypłakać!!!
Moja princessa nadal jest princessa! zero śladu siusiaka!
Waży już 689g i mierzy 31,3cm! a serduszko bije 144 razy na min czyli wszysctko tak jak powinno być
wierzgała łapkami i nóżkami na wszystkie strony i ułożyła się bokiem i raz mnie z lewej raz z prawej atakuje
I znowu mam masę badań do zrobienia i muszę buraki wcinać bo mi hemoglobina za niska wyszła a reszta jest ok! za miesiąc idę na usg do szpitala gin ma ją przebadać wzdłuż i wszerz.
Łożysko i całą resztę mam w jak najlepszym porządku.
Aż sama gin się niesamowicie cieszyła, że wszystko ok.
A ja się cieszę jeszcze bardziej.
Rośnij zdrowo moja mała princesso!
Wróciłam do domu? do męża?
Bogatsza o ubranka dla dziecka, nowe doświadczenia życiowe, przywiozłam także trochę smutków i postanowień noworocznych ale o tym później.
Nie było mnie, nie pisałam bo ciężko mi było zebrać myśli.
do później.
6 stycznia wkroczyłam w 6 m-c ciąży! brzuch mam okrągły ale mały a princessa z uwielbieniem kopie mnie w pęcherz!
Dzisiaj w nocy o 3 muszę wstać bo o 4 wyjeżdżam już na lotnisko!
O 8:30 tata odbierze mnie z lotniska i o 10 będę już z całą rodzinką :)
Już się nie mogę doczekać.
Ciężkie dni miałam ostatnio, codziennie od rana do wieczora paznokcie, paznokcie, paznokcie.
Dzisiaj jeszcze 3 klientki i mam wolne.
Jak na złość mi się frezarka zepsułam która ma 3m-ce grrrrrrrrrrr :/
Po powrocie będę musiała złożyć reklamację.
Moje biedne kotki będą tesknić za mną a ja za nimi, musze je dzisiaj porządnie poprzytulać na zaś :)
Przedwczoraj rano byłam w sklepie i jak zawsze sprawdziłam skrzynkę na listy. Były dwa listy do poprzedniej lokatorki (która od ponad 3 lat nie potrafi zmienić adresu) i jeden list z banku do M.
Zostawiłam wszystko w skrzynce bo miałam zajęte ręce zakupami itd Wieczorem M. przyszedł z pracy i zauważyłam, że przyniósł pocztę i z ciekawości spojrzałam, że są tylko dwa listy do tej lokatorki a tego z banku do niego nie ma.
Zapytałam czy to cała poczta, czy było coś jeszcze. On, że nie to wszystko. Czyli skłamał. Znowu ukrył list.
Wczoraj sprawdziłam w koszu też nie było.
Napisałam mu wiadomość, że mnie okłamał to zaczął się tłumaczyć, że to tylko oferta i że mogłam otworzyć i sama zobaczyć.
Nie potrafi gamoń zrozumieć, że tu chodzi nie o treść tylko o sam fakt, że znowu kłamał.
Popłakałam się :( zrobiło mi się przykro, że on mnie w taki sposób traktuje.
Wieczorem przyszedł wypity.
Jak on może być tak ślepy i głuchy. Mówię mu wprost, że od niego odejdę a on dalej swoje.
No i odejdę. W sumie już odeszłam, bo nie chce nic od niego.
Nie chce, żeby mnie dotykał, na mnie patrzał, mnie całował.
Fuuuuuuuuujjjjjj brzydzę się nim jako człowiekiem.
Nie chce z nim być. Nie chce.
Za tydzień o tej godzinie będę już w Austrii!
Już się nie mogę doczekać :)
Mała wczoraj cały dzień szalała w brzuchu!
Piękne uczucie, uwielbiam, kocham niech szaleje ile wlezie :))))
Ja jako pierwsza pod sercem Cię nosze,
O Twe zdrowie najgoręcej prosze,
kocham Cię od pierwszego grama,
Ty mój swiat cały a ja Twoja mama.
Dziś o godz 12:28 poczułam pierwsze kopniaki.
Najpierw 3, za chwilę 2 i znowu 1 kopniaczek.
I za chwilę znowu kilka kopniaczków.
Moje dziecko jakimś szyfrem do mnie przemawia :)
FENOMENALNE UCZUCIE!!!!
aż się pobeczałam ze wzruszenia.
Wigilia się zbliża i mąż zaczął przemawiać do mnie ludzkim głosem!
Nie wiem jak mam to odebrać.
Wczorajsza kolacja wyglądała tak.
Raz ogórek kiszony raz ptasie mleczko.
Ogórki lubię ale ptasiego mleczka nienawidzę fuj fuj fuj
Ale moje dziecko chyba lubi :D
Dzisiaj uzmysłowiłam sobie, że skoro mam wyjechać stąd to będę zmuszona oddać moje koty. Nie będę mogła ich zabrać ze sobą.
JESTEM ZAŁAMANA!!!! Jak jak przezyję bez nich? one są wszystkim co mam.
Kto je będzie tak kochał i dbał o nie jak ja?
Conchitka przychodzi wieczorem by ją usypiać a Koszce zawsze rano trzeba dać śniadanie bo po nocy prawie przymiera głodem. I drze japkę na cały dom jak tylko spóźnię się 2 min. Nie lubią puszek z wątróbką i lubią surową pierś z kurczaka. Koszka lubi surowe jajko i kalafior a Conchitce trzeba obierać słonecznik bo inaczej zje ze skorupką.
Conchitka została wyrzucona do lasu wraz z rodzeństwem, rok temu na jesieni. Gdyby nie pewna pani wybrała się na spacer i nie znalazłaby worka z 6 kociakami to by zamarzły w nocy. Sama pierwsza do mnie podeszła i sobie mnie wybrała. Miała 4 tyg jak ją wziełam i od tego czasu co noc zasypia ze mną i budzi się koło mnie. Przechodziłam załamanie po poronieniu i ona mnie z tego wyciągnęła.
Koszka to okropna maruda i gaduła. Wie, że jej nie wolno obgryzać liści z kwiatków a mimo to wchodzi na parapet i patrzy na mnie czy będę krzyczeć a jak krzyknę to zeskakuje i miauczy coś pod nosem z niezadowolenia. Ma długą sierść i trzeba ją kąpać i wyczesywać bo inaczej wygląda jak rozczochraniec.
Gdzie ja znajdę kogoś kto będzie je tak traktował jak ja? :(:(:(:(:(
Tak mi źle :( tak bardzo mi źle. Chciałabym się do kogoś przytulić i zapomnieć o wszystkim co złe.
Ta potrzeba aż boli mnie fizycznie.
Dlaczego mnie nikt nie kocha? Dlaczego mnie nikt nie chce.
Dlaczego ja jestem zawsze sama?
Śni mi sie po nocach, że mnie ktos przytula. Czuję sie wtedy taka potrzebna i kochana.
Gdy się budzę cały dzień myślę o tym co czułam w tym śnie.
Ale przychodzą takie momenty jak ten kiedy wszystko boli i zaczynam płakać tak jak przed chwilą.
Nie umiem się już śmiać, zniszczył wszystko we mnie, zniszczył mnie.
Już nigdy nie będę taka jak kiedyś. A on nawet nie wie jak bardzo mnie skrzywdził...............
Miałam taki dobry dzień od rana. Nawet nie wkurzyło mnie to, że mnie koty obudziły przed 6 rano.
Umówiłam się do koleżanki na kawę, umyłam włosy, zrobiłam makijaż. Posiedziałam pół dnia u koleżanki, pośmiałam się, odstresowałam. Wróciłam do domu, otworzyłam skrzynkę na listy i znalazłam kolejny list z eurobanku z kolejną kartą płatniczą czy nawet kredytową. I po dobrym humorze. Ten kretyn mając już tyle nabranych pożyczek bierze kolejne. I po co ja się pytam???
Muszę jak najszybciej składać pozew o rozwód bo nie mam zamiaru spłacać jego pożyczek.
Nosz brak mi słów dosłownie. I co wypłaci kasę i przejebie ją na maszynach. Bo ponoć znowu zaczął grać. I jeszcze się chwalił, że przegrał całą wypłatę. No i nie jebnąć takiego? Uciekam, uciekam jak najdalej od niego bo on mnie i to dziecko w końcu wykończy.
I jak ja mam nie płakać, jak ja mam się nie denerwować? To ja przeliczam każdą wydawaną złotówkę a on wpierdala w automat całą wypłatę a później na mnie krzyczy, że on ciężko pracuje, że on nie ma pieniędzy, że on drugą pracę musiał zacząć.
BRAK MI KURWA SŁÓW. CO SIĘ DZIEJE Z TYMI DEBILAMI FACETAMI JA SIĘ PYTAM?????????????????????????????????